Moj łobuziak ma 14 miesiecy. Jest taki ruchliwy i szybki w działaniu, ze nie jestem w stanie nic zrobić w domu. Wszystko go interesuje, niby normalne, ale na dłuższą metę uciążliwe. Najgorsze jest to, ze nic sobie nie robi z tego, ze ja mowie, nunu, niewolno i tp. Wiem, ze za często to słyszy i traktuje, to jak świetną zabawę, ale boje sie, ze kiedyś nie zareaguje na czas i może stać mu sie krzywda. Co robić?
mery, tez mialam z moja takie urwanie glowy wszedzie bylo jej pelno i byla bardzo szybka musialam poswiecic cala uwage by nie zrobila sobie krzywdy na mowienie nunu czy ze nie wolno by dziecko zareagowalo jeszcze musisz troche poczekac jest jeszcze mala ale ciagle powtarzaj ze czegos nie wolno i tlumacz dlaczego co moze sie stac uzbroj sie w cierpliwosc potem bedzie lepiej
co robic???poprostu poswiec cala uwage dziecku.pokazuj mu swiat ,opowiadaj co widzi,pokazuj ciekawe ksiazeczki,spiewaj i tancz z dzieckiem a naprawde na tym zyskasz a prawidlowym rozowju!!!!!
niestety czasem to sie nie udaje tym bardziej jak sie ma jeszcze jedna pocieche, ktora rowniez potrzebuje duzo czasu, prace zawodowa i etat gosposi. Nie powiem, gdyby nie pomoc meza, to byloby kiepsko. A i jeszcze jedno, doba powinna miec o 12 godzin wiecej, a czlowiek nie powinien czuc zmeczenia i wszystko byloby ok! Ale jakie bylo by zycie bez naszych lobuziakow.
O tak.Ja tez budze sie rano.Robie sniadanie,poznie obiad.Sprzatanie, pranie ,czasem internet.Dziecko,dziecko i jeszcze raz dziecko, i koniec dnia.Spanie, i od poczatku.
I jeszcze za darmo
Odświeżę ten wątek.
Ja z moją dwuletnią Gabrysią jestem na etapie próbowania ile można. Na wszystko reaguje mazgajeniem się, płaczem, piskiem, albo biciem, czy tupaniem. Liczy na pozytywne efekty tej metody. I nie daj Boże się na coś nie zgodzić. 15 minut wrzasków, chyba, że uda się odwrócić jej uwagę. Jestem na tyle świadoma, że wiem, że to próba sił i wyznaczanie granic, sposób na zdobycie przewagi. I wiem też, że trzeba być konsekwentnym, nie dać się sterroryzować, tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć i kochać. Choć często człowiek nie wytrzymuje i się wydrze.
Czy to po prostu trzeba przetrwać, czy macie może jakieś sprawdzone sposoby na małego terrorystę?
moeru 15 minut to bardzo krotko! mam siostrzenice godzina to malo ale tak trzeba to przeczekac i przetrwac musisz pokazac kto tu rzadzi i nie reaguj na jej zachowanie to wazne udaj ze jestes bardzo zajeta!
Hehe jak tak przyeczytałam, to mi się przypomniało jak moja mama opowiadała akcję jaka była moja siostra kiedy była dzieckiem. Podobno najgorsza z nas wsystkich, bo ciągle płakała i wszystko chciała tym wygrać i wszystkich po kątach tak rozstawiała, jak nie miała tego co chciała to wyła. Problem jak mama twierdzi polegał na tym, że nie dało się tego przeczekać, dopóki nie staneło na jej to płakała. Historyjka krążąca o niej po rodzicnie, jest taka, że kiedyś jak wkurzyła ojca to ją wystawił za drzwi na korytarz żeby mu za uszami nie wyła i wyobraźcie sobie, że podobno potrafiła tak przeryczeć całą godzinę i na dodatek nie weszła do domu kiedy mama ją wołała, ojciec musiał iść przeprosić, dać to co chciała i dopiero przestała ryczeć. Jak widać, specyficzny obraz uparciucha, choć teraz w dorosłym życiu po niej tego nie widać, ale gdyby moje dziecko było takie zawzięte to nie wiem co bym zrobiła. U mnie jak Mały ma takie ataki to tak no góra na pół godziny, ale o drugim tak zawziętym dziecku jak moja siostra nie słyszałam.